Chicago – co warto zobaczyć, zrobić i co zjeść

Sprawdźcie moje absolutne MUST SEE w Chicago dla tych którzy wpadają tu na chwilę.

Moja pierwsza wizyta w Chicago trwała niecałe 6 dni. To wystarczająco dużo czasu, żeby spokojnie zobaczyć najważniejsze miejsca w mieście. Chociaż w moim przypadku apetyt rośnie w miarę jedzenia i w czasie pobytu znalazłam miejsca do odwiedzenia przez następne trzy wizyty. Do Chicago na pewno wrócę, więc ten wpis będzie się rozrastał.

Millenium Park

Park Millenijny jest niewątpliwie wizytówką Chicago i najczęściej fotografowanym miejscem miasta. Powstał z okazji nowego milenium i był darem miasta dla jego mieszkańców. Miał być miejscem spotkań i przestrzenią wspólną, co chyba się udało, bo tubylcy, nie tylko turyści, uwielbiają spędzać tu czas. Park powstawał w latach 1997-2004. Choć miał być otwarty w 2000 roku, skala projektu sprawiła, że opóźnił się aż o 4 lata. Planowany budżet wynosił 150 mln dolarów. Nie do końca udało się w nim zmieścić, bo ostateczna suma wydana na park to 475 mln dolarów… Czy było warto? Musicie przekonać się sami.

Skąd wzięli na to pieniądze? To coś o co zawsze pytacie. Z podatków mieszkańców Chicago pokryto 270 mln, reszta to wpłaty prywatnych darczyńców. Nazwiska tych, którzy podarowali ponad 1mln na budowę i późniejsze utrzymanie parku, znajdziecie na Millenium Monument pomniku-fontannie przy Wrigley Square. Między 115 nazwiskami pojawia się kilka znanych m.in Oprah Winfrey.

Wejście do parku jest bezpłatne. Płatne mogą być niektóre koncerty organizowane na jego terenie.

Co znajdziecie w Millenium Park

Całą mapę Millenium Park możecie znaleźć na stronie Wikipedii. Tutaj kilka najsłynniejszych miejsc:

Cloud Gate zwana potocznie Bean czyli fasolką. Najbardziej kultowe instagramowe miejsce. Wielka lustrzana rzeźba w kształcie wielkiej fasolki zaprojektowana przez Anisha Kapoora.

Crown Fountain interaktywna instalacja artystyczna zaprojektowana przez Jaume Plensa. Na wielkich ekranach-fontannach wyświetlają się twarze mieszkańców Chicago, co kilka minut plujących wodą. Co ciekawe każdy, kto mieszka w Chicago może zgłosić się i pokazać swoją twarz na fontannie. Latem w brodziku między fontannami bawią się dzieci, a przechodnie schładzają w wodotryskach. Zimą ze względu na niskie temperatury woda jest wyłączana.

Pritzker Pavillon to ogromny trawnik z przyległą sceną i salą koncertową, nad którym rozpięto konstrukcję ze stali nierdzewnej, przypominającą siatkę. Na niej montuje się system nagłośnieniowy i wzmacnia akustykę miejsca. Odbywają się tu koncerty plenerowe.

Chicago-style deep-dish pizza

Powiem szczerze, że nie jest to moje ulubione danie, ale spróbować raz warto. To nie do końca jest pizza. To coś pomiędzy tartą, a quichem i pizzą. Taka hybryda. Aha i jest naprawdę bardzo sycąca, więc jedną dużą można spokojnie wykarmić trzy osoby przez dwa dni.

Niektórzy uważają, że pizzę tę wynalazł w 1943 roku Ike Sewell, założyciel Pizzerii UNO, która istnieje do dziś. Inni uważają, że to szef kuchni Pizzerii UNO Rudy Malnati udoskonalił przepis. Jeszcze inni twierdzą, że deep-dish pizza istniała już w 1926 roku w menu restauracji Rosati’s Authentic Chicago Pizza. Ile ludzi tyle teorii. Obecnie można ją znaleźć w wielu miejscach w Chicago. Ja spróbowałam tej z Pizzerii UNO, którą gorąco polecam. Jeśli akurat tam nie będzie miejsc, praktycznie po drugiej stronie ulicy znajdziecie Pizzerię DUE, siostrę bliźniaczkę Pizzerii UNO. Miejsce z klimatem w samym centrum miasta.

Adres: Pizzeria UNO, 29 E Ohio St, Chicago, IL 60611

Cena średniej pizzy to około 24 dolary. Spokojnie wystarczy dla dwóch osób.

Art Institute of Chicago

Jeśli macie czas na tylko jedno muzeum to zdecydujcie się na Art Institute of Chicago. Kolekcja powala na kolana. Mnóstwo prac impresjonistów i postimpresjonistów. Żeby obejrzeć wszystko trzeba poświęcić co najmniej dwa dni. Zobaczycie tu dzieła europejskich malarzy takich jak Claude Monet, Pablo Picasso czy Vincent van Gogh, ale też świetne pracy amerykańskich artystów, w tym słynne American Gothic (Grant Wood) czy Nighthawks (Edward Hopper) (na zdjęciu).

Dla tych którzy chcą wejść, ale nie za bardzo wiedzą co zobaczyć, przygotowałam mini przewodnik: 9 obrazów wartych zobaczenia w Art Institute.

Latem, w sezonie turystycznym, mogą być kolejki, więc najlepiej kupić bilet online.

Wejście i ceny biletu (listopad 2021):

Muzeum zamknięte jest we wtorki i środy.
W pozostałe dni otwarte w godzinach 11-18.
Cena biletu: 25 dolarów bilet normalny. Muzeum honoruje karty ICOM, z nimi wstęp jest bezpłatny.

Aktualne ceny i godziny otwarcia znajdziecie na oficjalnej stronie muzeum.

Rejs architektoniczny

Podziwianie miast od strony rzeki to zawsze zupełnie inne przeżycie. A podziwianie Chicago z jego szaloną architekturą to już zupełny odlot. Rejsy trwają zazwyczaj około 90 minut. W tym czasie możecie podziwiać architekturę i słuchać świetnych przewodników. Nawet jeśli nie znacie angielskiego to naprawdę warto wybrać się na taki rejs. Na pokładzie jest toaleta oraz bar, więc można kupić piwo, wino czy inny napój i rozkoszować się widokami.

Cena rejsu to około 45-50 dolarów/os dorosłą (seniorzy (+55), studenci i dzieci mają zazwyczaj zniżki 50%), ale warto zajrzeć na Groupon, tam często można upolować rejs za 29 dolarów/os. Ze względu na pogodę większość rejsów odbywa się od maja do października.

Jest wiele firm, które oferują taki rejs, ja korzystałam z Tours and boats. Rejsy zazwyczaj zaczynają się i kończą w tym samym miejscu.

Riverwalk

Jeśli rejs jest poza Waszym zasięgiem finansowym to nic straconego. Riverwalk to trasa spacerowa wzdłuż rzeki, z której można podziwiać architekturę miasta za darmo. Jeśli więc nie macie funduszy na rejs, spokojnie możecie się przespacerować tym deptakiem. Wzdłuż ścieżki mieści się mnóstwo lokali, gdzie zjecie lunch i napijecie się czegoś. Jest też kilka darmowych toalet.

Koncert bluesowy i/lub jazzowy

To naprawdę świetny sposób na spędzenie wieczoru. Nawet jeśli nie jesteście fanami takiej muzyki, warto wybrać się do baru ze względu na ich niesamowity klimat. Chicago to miasto pełne muzyki, tu grali i grają najsłynniejsi artyści bluesowi i jazzowi. Jeśli słuchać takiej muzyki to najlepiej tu.

Jest wiele barów muzycznych, ale ja polecam dwa:

Blues: Kingston Mines (wejściówki od 15 dolarów/os)

Jazz: The Green Mill (wejściówki od 10 dolarów/os, tutaj można płacić tylko gotówką)

Jezioro Michigan

Ja to bym tego jeziorem nie nazwała, raczej małym, słodkim morzem. Są fale, mewy. Nie widać drugiego brzegu. Nad jeziorem Michigan jest mnóstwo świetnych miejsc, w których odpoczywają mieszkańcy. To właśnie tam najbardziej można poczuć klimat miasta. Można się tu kąpać, wypożyczyć kajak czy łódkę i po prostu miło spędzić czas przy dobrej pogodzie. Polecam spacer brzegiem jeziora i podziwianie panoramy miasta.

Zanim powstał Millenium Park to właśnie Navy Pier było główną atrakcją Chicago. To ogromne molo (1 km długości) z pamiątkami, kołem widokowym, przekąskami, restauracjami i pięknym widokiem na miasto. Jest też mały, ale bardzo efektowny ogród botaniczny. Można spędzić tam czas nawet w niepogodę, ponieważ część atrakcji jest pod dachem.

Navy Pier otwarto w 1916 roku. Początkowo służyło jako dok ładunkowy, pasażerski oraz rekreacyjny. Odbywały się tam konkursy i wystawy. Swoją obecną nazwę otrzymało w 1927 roku by uhonorować weteranów z pierwszej wojny światowej. W czasie drugiej wojny światowej molo było miejscem treningowym 10 tys. żołnierzy marynarki wojennej. Po wojnie molo niszczało. W latach 90. przywrócono mu dawny blask.

Wstęp na molo i do ogrodu botanicznego jest bezpłatny. Płatne są niektóre atrakcje.

Agora Magdaleny Abakanowicz

Agora to rzeźba słynnej polskiej artystki Magdaleny Abakanowicz. Już sam fakt, że rzeźba polskiej artystki stoi w tak prestiżowym miejscu wielkiego miasta jest naprawdę niezwykły. Oprócz tego to naprawdę ciekawa rzeźba, w pięknym otoczeniu. Warto z jej perspektywy podziwiać panoramę miasta.

Agora to instalacja złożona ze 106 żeliwnych figur odlanych między 2004 a 2006 rokiem w Poznaniu. Chicago sprowadziło tę pracę do swojego parku w ramach stałego wypożyczenia od polskiego Ministerstwa Kultury za zgodą Abakanowicz. Na świecie jest kilka podobnych instalacji tej artystki (m.in. w Poznaniu), ale ta jest największa.

Jak to się stało, że Agora się tu znalazła?

Polska społeczność w Chicago jest bardzo duża (około 7% mieszkańców). Postanowiono upamiętnić jej wkład w rozwój miasta rzeźbą polskiego artysty lub artystki. Ponadto rzeźba miała uczcić gospodarczą i kulturalną wymianą pomiędzy miastami siostrzanymi, jakimi od 1960 są Chicago i Warszawa. Koszty odlewu pokryło polskie Ministerstwo Kultury, a sprowadzenia i montażu instalacji władze miejskie Chicago, Polonia amerykańska i prywatni darczyńcy (wśród nich aktor Robin Williams). Wartość instalacji to ponad 3mln dolarów. Więcej o rzeźbie i jej ustawieniu przeczytacie tutaj.

Polskie sklepy i restauracje

Skoro już jesteśmy w Chicago to trzeba chociaż na chwilę zetknąć się z polską kulturą tutaj. W końcu to największe skupisko Polonii poza Polską. Dziwnie fajnie zobaczyć polskie produkty albo zjeść pierogi tak daleko od domu. Wiem, że nie jedzie się na inny kontynent, żeby być w Polsce, ale w tym przypadku warto. To ciekawe doświadczenie. W niektórych miejscach czas zatrzymał się w latach 90.

Słynnym skupiskiem Polonii było Jackowo (przez tubylców określane Polish Village), dzielnica nazywana tak od polskiego kościoła św. Jacka, położonego w jej centrum (3636 W Wolfram St, Chicago, IL 60618). Kościół św. Jacka dalej stoi, ale Polonia z tej części miasta już się wyniosła. Na ulicach straszą ostatnie szyldy zamkniętych dawno biznesów. Teraz okolicę zamieszkują głównie imigranci z Ameryki Środkowej i Południowej. Polskich akcentów należy szukać na przedmieściach.

Polska restauracja warta odwiedzenia: SMAK-TAK! Polish Restaurant 5961 N Elston Ave, Chicago, IL 60646


Za pomoc w pisaniu posta oraz pokazanie mi miasta i jego najbardziej interesujących miejsc, dziękuję moim przewodnikom: Ani i Robertowi.

3 myśli na temat “Chicago – co warto zobaczyć, zrobić i co zjeść

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Witryna internetowa zbudowana na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑